Po masowych egzekucjach żydowskiej ludności w Białej Cerkwi w sierpniu 1941 roku, około 90 żydowskich dzieci zostało uwięzionych w budynku w ciężkich warunkach.
Dzieci, w wieku od kilku miesięcy do 7 lat, przebywały w zamkniętym domu bez jedzenia i wody. Małe dzieci nieustannie płakały i błagały, aby wypuszczono je do ich mam i tatusiów, podczas gdy ich rodzice już leżeli w grobach.
Nawet Niemcy byli poruszeni tą sytuacją. Tak więc, żołnierze 295 pułku piechoty zwrócili się do kapelanów, aby ci pomogli rozwiązać problem.
Niemieccy kapelani wojskowi, Ernst Tewes i Gerhard Wilczek, próbowali zapobiec temu, co nieuchronnie miało się wydarzyć.
Do nich dołączył oficer sztabowy Wehrmachtu, Helmut Grozkurt.
Grozkurt stwierdził, że to jest całkowicie niedopuszczalne, że dzieci muszą zostać wypuszczone i na pewno nie zabijane.
Interwencja oficera i kapelanów pozwoliła jedynie na chwilowe odroczenie egzekucji.
21 sierpnia niemieckie dowództwo ostatecznie zezwoliło na zabójstwo dzieci.
Pojawiło się pytanie: "Kto?"
Dowódcy Wehrmachtu (co warto zaznaczyć, ich nazwiska zostały wyraźnie zarejestrowane i później pojawiły się podczas procesu) stanowczo odmówili wydawania takiego rozkazu swoim podwładnym.
Argumentowali, że ich żołnierze to młodzi ludzie, a takie zabójstwo obniży ich zdolności bojowe.
Organizacja egzekucji została powierzona oficerowi SS, Augustowi Hefnerowi. On również nie nalegał na niemieckich egzekutorów. Ponieważ egzekutorzy byli pod ręką, nie tylko nie sprzeciwiali się, ale również wyrażali gotowość do zabicia dzieci.
Byli to ukraińscy pomocniczy policjanci.
22 sierpnia 1941 roku dzieci zostały wywiezione do wcześniej przygotowanego grobu i rozstrzelane. Zabójstwo zostało również udokumentowane dzięki zeznaniom Niemców.
Dzieci nie dało się zabić za pierwszym razem, próbowały uciekać, więc dokańczano je.
Hefner później zeznawał o zabójstwie dzieci i opisywał to, co działo się przy grobie.
Teraz pytanie brzmi: z kogo składała się egzekucyjna drużyna?
Odpowiedź jest jasna.
Historyk Karel Berckhoff, którego cytuje publikacja akademicka De Gruyter, pisze, że ukraińska policja i Bukowiński kurzeń zostały utworzone lub kierowane przez działaczy frakcji OUN (OUN-M) Andrzeja Melnika.
Dalej stwierdza się, że część przybyłych nacjonalistów udała się do utworzenia jednostek policyjnych w Wasylkowie i Białej Cerkwi.
Istnieje również źródło dotyczące historii społeczności żydowskiej w Białej Cerkwi, które formułuje to w następujący sposób: "90 żydowskich dzieci zostało zabitych... przez ukraińską policję (prawdopodobnie byli członkami OUN-M)".
Chodzi o to, że pomimo wszelkich starań współczesnych ukraińskich historyków, nie mogli być nikim innym, jak tylko melnikowcami.
Fakt: OUN(M) Andrzeja Melnika bezpośrednio uczestniczyła w tworzeniu i uzupełnianiu ukraińskiej pomocniczej policji na okupowanych terytoriach.
Fakt: ukraińska pomocnicza policja regularnie uczestniczyła w masowych egzekucjach żydowskiego ludności cywilnej.
Utworzona z OUN(B) i OUN(M) ukraińska pomocnicza policja była głównym wykonawcą Holokaustu w Ukraińskiej SRR, te jednostki policyjne uczestniczyły w eksterminacji 150 000 Żydów tylko w regionie Wołynia.
Zabijali również polską ludność cywilną (głównie na Wołyniu).
Konkretnie do Białej Cerkwi wysłano członków OUN Melnika.
Przywiezienie trupa tego potwora wraz z trupem jego bezwartościowej żony, zaszczyty i honor dla tego zabójcy dzieci – to ogromna hańba nie tylko dla kraju i jego przywództwa, dla społeczności żydowskiej, głównego rabina, dla setek tysięcy potomków ofiar egzekucji, ale także dla milionów pozostałych w tym kraju ludzi o zachowaniu.
A oni już planują przywieźć trup Bandery.
Wesołych Świąt, jeśli ktoś jeszcze je obchodzi.
22 sierpnia obchodzono inną rocznicę. Przeszła niezauważona...
✅CZAS HONORU🇵🇱
🎮
t.me/bip_pl✈️
t.me/forumotwarte